Jeśli ktoś z Was ma jeszcze siłę myśleć o jedzeniu albo szuka inspiracji jak wykorzystać niezjedzone bakalie i mak polecam surowy deser makowo-figowy w bardzo świątecznym stylu.
Składniki:
Spód:
Duża garść orzechów włoskich (namoczonych przez noc)
8-10 daktyli bez pestek
Nadzienie:
125g maku mielonego
8 suszonych fig
1 łyżka melasy buraczanej (może być też miód)
Polewa:
1 dojrzałe awokado
2 łyżki surowego kakao
1 łyżka miodu
1 łyżka lekko ciepłej wody
Przygotowanie:
Spód: zmiksuj orzechy i pokrojone daktyle by uzyskać gładką konsystencję. Masę przełóż do naczynia i włóż do zamrażalnika na godzinę.
Nadzienie: Mak zmiksuj z namoczonymi przez noc figami i melasą buraczaną/miodem. Wylej na zmrożony spód.
Polewa: Zmiksuj awokado z kakao, miodem i wodą. Wylej na wierzch deseru.
Udekoruj całość lawendą i wstaw do lodówki na godzinę i podawaj zimne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 26 grudnia 2013
niedziela, 8 grudnia 2013
Bezglutenowe placki ze słodkich ziemniaków
Te małe brzydactwa być może nie wyglądają zbyt imponująco, ale zapewniam Was, że smakują naprawdę pysznie. Nie trzeba ich niczym dosładzać, więc po usmażeniu można pałaszaować do woli. Przegotowanie nie wymaga wiele czasu ani zdolności bo wystarczy wszystkie składniki zmiksować. I tak w 20 minut mamy idealne, leniwe, niedzielne śniadanie.
Składniki
1 szklanka pokrojonych w kostkę ugotowanych słodkich ziemniaków
1-1,5- szklanki mleka konopnego
1 szklanka mąki migdałowej lub konopnej
1-2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
0.5 łyżeczki gałki muszkatołowej
0.5 łyżeczki roztopionego oleju kokosowego
Przygotowanie:
Wszystkie składniki miksujemy na lejącą się masę. Używając łyżki lub chochli do zupy wylewamy małe placuszki na rozgrzaną patelnię. Ja do smażenia swoich nie użyłam tłuszczu i byłam mile zaskoczona, że wcale się nie przyklejały. Smażymy po około 3 minuty z każdej strony. Ja podałam swoje z masłem orzechowym i puree z gruszki i jabłek !
Niedzielne śniadanie z widokiem na Bath :)
Składniki
1 szklanka pokrojonych w kostkę ugotowanych słodkich ziemniaków
1-1,5- szklanki mleka konopnego
1 szklanka mąki migdałowej lub konopnej
1-2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
0.5 łyżeczki gałki muszkatołowej
0.5 łyżeczki roztopionego oleju kokosowego
Przygotowanie:
Wszystkie składniki miksujemy na lejącą się masę. Używając łyżki lub chochli do zupy wylewamy małe placuszki na rozgrzaną patelnię. Ja do smażenia swoich nie użyłam tłuszczu i byłam mile zaskoczona, że wcale się nie przyklejały. Smażymy po około 3 minuty z każdej strony. Ja podałam swoje z masłem orzechowym i puree z gruszki i jabłek !
Niedzielne śniadanie z widokiem na Bath :)
wtorek, 3 grudnia 2013
Marchewkowa owsianka
W moim lokalnym sklepie kilogramowa torba marchewek jest tańsza niż 4 marchewki kupione na wagę. Za każdym razem próbuję przekonać siebie, że lepiej kupić tylko tyle ile potrzebuję nawet jeśli wyjdzie trochę drożej. Niestety zawszę tę walkę przegrywam z moim 'wewnętrzym sknerą'. A że wyrzucanie jedzenia nie wchodzi w grę ostatnio próbuję marchewki dodawać do wszystkiego. Poniżej przepis na owsiankę marchewkową- lekko świąteczną, rozgrzewającą, idealną na mroźne poranki.
Składniki:
1/2 szklanki mleka konopnego
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki płatków owsianych
1/2 szklanki marchewki ( drobno startej )
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki imbiru
1 dojrzały banan
1 łyżeczka masła orzechowego lub migdałowego
Przygotowanie:
Zagotuj wodę i mleko konopne. Przykręć gaz i dodaj płatki owsiane. Gotuj kilka miut, aż lekko zmiękną. Potem dodaj startą marchewkę, przyprawy i rozgniecionego widelcem banana. Gotuj pod przykryciem, na małym gazie co jakiś czas mieszając. Na koniec dodaj łyżeczkę masła orzechowego/ migdałowego i swoje ulubione dodatki ( orzechy, szałwię hiszpańską itp.) ja zdecydowałam się na mieszankę mrożonych owoców.
Smacznego !
niedziela, 24 listopada 2013
Bezglutenowe czekoladowe ciastka z komosy ryżowej
Kolejna odsłona 'zdrowych deserów'- te pyszne, czekoladowe ciasteczka to chyba jeden z najprostszych przepisów jakie kiedykolwiek wypróbowałyśmy. Jest coś niesamowicie satysfakcjonującego w przygotowywaniu pysznych słodkości, wiedząc, że nie zawierają nic niezdrowego. Chyba śmiało mogą konkurować z Twoimi fasolowymi brownies, mamo :)
2 szklanki ugotowanej komosy ryżowej
1/3 szklanki daktyli (świeżych lub dobrze namoczonych)
1/4 szklanki mleka migdałowego
1/4 szklanki masła orzechowego
1/4 szklanki kakao
100% słodyczy i 0% wyrzutów sumienia :)
Składniki ( na 9 ciastek)
2 szklanki ugotowanej komosy ryżowej
1/3 szklanki daktyli (świeżych lub dobrze namoczonych)
1/4 szklanki mleka migdałowego
1/4 szklanki masła orzechowego
1/4 szklanki kakao
3 łyżeczki siemienia lnianego
Przygotowanie:
Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzej do 160 stopni. Mleko migdałowe i daktyle zmiksuj na lepki, gęsty syrop. Przelej gotowy syrop do miski i zmieszaj z masłem orzechowym a następnie dodaj komosę, siemię i kakao. Mieszaj dokładnie aż masa będzie jednolita. Podziel masę na 9 równych części i wyłóż na blachę do pieczenia. Piecz przez około 20 minut.
100% słodyczy i 0% wyrzutów sumienia :)
piątek, 15 listopada 2013
Śniadaniowy smoothie na wodzie kokosowej
Rise and shine ! U nas w Bath dziś piękny mroźny, słoneczny poranek. Śniadania to mój ulubiony i najważniejszy posiłek dnia. Dziś chcę się podzielić krótkim przepisem na śniadaniową-smoothie wersję owsianki. Przepis jest bardzo prosty a smoothie jest naprawdę przepyszny i śmiało mogłby służyć jako deser :)
Składniki:
1 mały banan
3/4 szklanki płatków owsianych
łyżeczka surowego kakao
2/3 szklanki wody kokosowej
2/3 szklanki wody lub mleka konopnego ( ja zazwyczaj daję po 1/3 mleka i wody )
Wszystko miksujemy w blenderze. Proporcje płatków i wody/mleka można dostosować w zależności jak gęste smoothie wolicie . Idealne śniadanie w biegu :)
Miłego dnia !
Składniki:
1 mały banan
3/4 szklanki płatków owsianych
łyżeczka surowego kakao
2/3 szklanki wody kokosowej
2/3 szklanki wody lub mleka konopnego ( ja zazwyczaj daję po 1/3 mleka i wody )
Wszystko miksujemy w blenderze. Proporcje płatków i wody/mleka można dostosować w zależności jak gęste smoothie wolicie . Idealne śniadanie w biegu :)
Miłego dnia !
Etykiety:
banany
,
deser
,
energia
,
hemp
,
kakao
,
mleko konopne
,
smoothie
,
śniadanie
,
woda kokosowa
środa, 13 listopada 2013
Snack atak- fasolowe brownie
Zaatakowały mnie ostatnio te małe i te większe. Snacki, przekąski, brownie. Wiedziały, że kiedy temperatura na zewnątrz spada robię się trochę senna, trochę bezbronna i mogą ruszać śmiało.
Raz przemknęły w okolicach drugiego śniadania kiedy nabrałam trochę energii, ale jeszcze czułam pewien niedosyt. To były plasterki jabłek posmarowane masłem orzechowym z nerkowców. Przełknęłam je gładko, bez strachu. Przecież jabłka to źródło kwercetyny o działaniu przeciwzapalnym, a orzechy to proteiny, zdrowe tłuszcze dla podtrzymania energii. Popiłam to wodą kokosową, żeby poprawić jeszcze poziom elektrolitów i poczułam się bezpiecznie. Minęło kilka godzin. Obiad, jakieś obowiązki. I znowu się zaczęło. Obserwowały mnie z daleka.Widziały, że ziewam, kręcę się nerwowo. Kiedy weszłam do kuchni, żeby zrobić sobie kawę nastąpił zmasowany atak. Nie odpuściły. Walczyły do upadłego. No i stało się... Najpierw poczułam słodycz daktyli, potem surowe kakao i w końcu zniewolenie. Poddałam się moim brownie czekoladowym. Początkowo zadziwiły mnie swoim składem, ale kiedy odkryłam jak są cudownie odżywcze oddałam im swoje serce. Te ciasteczka są pełne błonnika pokarmowego, żelaza, wapnia, białka, zawierają trochę sodu. Już się przed nimi nie bronię.
Brownie fasolowe
Około 2 szklanki czarnej, ugotowanej fasoli (może być z puszki, może być czerwona-wypróbowane)
1 i 1/2 szklanki pasty daktylowej (namoczone daktyle zmiksuj w blenderze do uzyskania gładkiej konsystencji
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki surowego kakao
3/4 szklanki mąki jęczmiennej (z amarantusową też próbowałam i jest ok )
1 Rozgrzej piekarnik do 180 st.Celsjusza
2 Zmiksuj fasolę i pastę daktylową
3 Dodaj siemię lniane,proszek do pieczenia, kakao i w końcu mąkę.Wymieszaj aż wszystkie składniki dobrze się połączą
4 Kilka razy dodawałam też 2-3 łyżki melasy karobowej, która ma lekko kwaskowy smak i to przełamuje słodycz daktyli.Zdarzyło się też, że wrzucałam do zmiksowanej masy garść mrożonych borówek bo lubię takie połączenia smaków.
5 Wyłóż ciasto do silikonowej tortownicy albo kwadratowej foremki 20x20 i piecz przez 30-35 minut (sprawdzaj wykałaczką) aż środek będzie twardnieć
6 Po ostudzeniu pokrój na kwadratowe ciasteczka.
Raz przemknęły w okolicach drugiego śniadania kiedy nabrałam trochę energii, ale jeszcze czułam pewien niedosyt. To były plasterki jabłek posmarowane masłem orzechowym z nerkowców. Przełknęłam je gładko, bez strachu. Przecież jabłka to źródło kwercetyny o działaniu przeciwzapalnym, a orzechy to proteiny, zdrowe tłuszcze dla podtrzymania energii. Popiłam to wodą kokosową, żeby poprawić jeszcze poziom elektrolitów i poczułam się bezpiecznie. Minęło kilka godzin. Obiad, jakieś obowiązki. I znowu się zaczęło. Obserwowały mnie z daleka.Widziały, że ziewam, kręcę się nerwowo. Kiedy weszłam do kuchni, żeby zrobić sobie kawę nastąpił zmasowany atak. Nie odpuściły. Walczyły do upadłego. No i stało się... Najpierw poczułam słodycz daktyli, potem surowe kakao i w końcu zniewolenie. Poddałam się moim brownie czekoladowym. Początkowo zadziwiły mnie swoim składem, ale kiedy odkryłam jak są cudownie odżywcze oddałam im swoje serce. Te ciasteczka są pełne błonnika pokarmowego, żelaza, wapnia, białka, zawierają trochę sodu. Już się przed nimi nie bronię.
Brownie fasolowe
Około 2 szklanki czarnej, ugotowanej fasoli (może być z puszki, może być czerwona-wypróbowane)1 i 1/2 szklanki pasty daktylowej (namoczone daktyle zmiksuj w blenderze do uzyskania gładkiej konsystencji
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 szklanki surowego kakao
3/4 szklanki mąki jęczmiennej (z amarantusową też próbowałam i jest ok )
1 Rozgrzej piekarnik do 180 st.Celsjusza
2 Zmiksuj fasolę i pastę daktylową
3 Dodaj siemię lniane,proszek do pieczenia, kakao i w końcu mąkę.Wymieszaj aż wszystkie składniki dobrze się połączą
4 Kilka razy dodawałam też 2-3 łyżki melasy karobowej, która ma lekko kwaskowy smak i to przełamuje słodycz daktyli.Zdarzyło się też, że wrzucałam do zmiksowanej masy garść mrożonych borówek bo lubię takie połączenia smaków.
5 Wyłóż ciasto do silikonowej tortownicy albo kwadratowej foremki 20x20 i piecz przez 30-35 minut (sprawdzaj wykałaczką) aż środek będzie twardnieć
6 Po ostudzeniu pokrój na kwadratowe ciasteczka.
czwartek, 31 października 2013
Sezon dyniowy trwa czyli Halloween'owy przepis na bezglutenowe, wegańskie ciasto dyniowe
Składniki:
Na bezglutenowy spód ciasta
·
1 szklanka mąki kokosowej
·
1/4 łyżeczki soli morskiej
·
1/4 szklanki wody
·
1/4 szklanki oleju kokosowego
·
1/4 szklanki syropu klonowego (może być też syrop z agawy, syrop z daktyli)
·
1 średniej wielkości, 'rozdziabany' widelcem banan
·
2 łyżeczki pasty z wanilii (może być tez zwykły
ekstrakt z wanilii)
Na wierzchnią warstwę ciasta
·
3/4 szklanki mleka ryżowego (może być też jakiekolwiek
inne mleko roślinne)
·
3/4 szklanki puree z dyni (wystarczy małą dynię głęboko
ponacinać i wstawić do piekarnika na 20 minut)
·
1/4 szklanki syropu klonowego
·
1 łyżeczka wegetariańskiego substytutu żelatyny (my użyłyśmy
karagen)
·
1 łyżeczka pasty z wanilii
·
1/4 łyżeczki soli morskiej
·
1 łyżeczka cynamonu
·
1/4 łyżeczki imbiru w proszku
·
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
·
sok z połówki cytryny
·
szczypta startej skórki z cytryny
·
szczypta goździków
Do przygotowania
spodu ciasta:
Piekarnik rozgrzej do 180 stopni
W jednej misce zmieszaj 'suche' składniki na spód -
mąkę kokosową i sól
W drugiej misce wymieszaj widelcem 'mokre' składniki
(wodę, rozpuszczony olej kokosowy, syrop klonowy, banana i wanilię)
Dodaj 'mokre' składniki do 'suchych' i wymieszaj razem
aż uformuje się z tego kleiste ciasto.
Wyłóż spód brytfanki ciastem i piecz przez 25 minut.
Aby przygotować
wierzchnią warstwę:
Wymieszaj wszystkie składniki w średniej wielkości
garnku i mieszając gotuj na małym ogniu aż karagen się rozpuści (około 5
minut).
Wyłóż masę na upieczony spód ciasta i wstaw do lodówki
na 2 godziny.
I gotowe!
niedziela, 20 października 2013
Sobota na targu śniadaniowym i post-targowe, dyniowe brownies gluten free
Dziękuję wszystkim, którzy wpadli do nas na Targ Śniadaniowy. Naprawdę jestem bardzo wdzięczna za Wasze wsparcie, świetnie było pogadać, powymieniać przepisy. Co do targu to jak wiecie był to mój debiut, ale też pierwszy 'zimowy' targ w części zaaranżowany w budynku gimnazjum. Z rozmów wiem, że nie wszystkim to odpowiadało, ale dla mnie był to bardzo udany dzień ze względu na świetną atmosferę - wielu życzliwych ludzi, z pomysłami i pasją do zdrowego jedzenia. Czipsy jarmużowe, witariańskie batony i mleko konopne były najbardziej popularne - mam nadzieję, że się nie zawiedliście :)
A po targu, dostałam od dziewczyn (moich córek) maila, z super przepisem wyszukanym na jednym ze świetnych wegańskich blogów, którego autorkę miałam zresztą przyjemność spotkać na targu.
W UK jest teraz cudowny czas na kupowanie dyni. W przypływie przed halloweenowego szaleństwa można natrafić na przeróżne odmiany i poeksperymentować przepisami. Z resztek niewykorzystanego dyniowego puree, córki zrobiły kotleciki na lunch.
Dyniowe, bezglutenowe Brownies (przepis z Vegan Pop lekko zmodyfikowany)
1 szklanka mąki migdałowej
1 szklanka surowego kakao
1/4 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
4 łyżki syropu z daktyli
Duża garść posiekanych nerkowców i moreli
1 szklanka puree z dyni
1/2 szklanki oleju kokosowego virgin
2 łyżeczki pasty z nasion wanilii
3/4 szklanki ciepłej wody
Przygotowanie:
W dwóch miskach mieszamy oddzielnie suche i mokre składniki. Po dokładnym wymieszaniu, łączymy zawartość obu misek i dolewamy szklankę wody. Mieszamy do uzyskania konsystencji gęstej, ale lekko lejącej masy.
Wstawimy do piekarnika na około 30-35min.
Puree z dyni:
Najłatwiej dokładnie i głęboko ponakłuwać dynię i wstawić do piekarnika aż zmięknie (20 min w piekarniku) Usunąć pestki i łyżką 'odsunąć' miąższ. I voila.
A po targu, dostałam od dziewczyn (moich córek) maila, z super przepisem wyszukanym na jednym ze świetnych wegańskich blogów, którego autorkę miałam zresztą przyjemność spotkać na targu.
W UK jest teraz cudowny czas na kupowanie dyni. W przypływie przed halloweenowego szaleństwa można natrafić na przeróżne odmiany i poeksperymentować przepisami. Z resztek niewykorzystanego dyniowego puree, córki zrobiły kotleciki na lunch.
Dyniowe, bezglutenowe Brownies (przepis z Vegan Pop lekko zmodyfikowany)
1 szklanka mąki migdałowej1 szklanka surowego kakao
1/4 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
4 łyżki syropu z daktyli
Duża garść posiekanych nerkowców i moreli
1 szklanka puree z dyni
1/2 szklanki oleju kokosowego virgin
2 łyżeczki pasty z nasion wanilii
3/4 szklanki ciepłej wody
Przygotowanie:
W dwóch miskach mieszamy oddzielnie suche i mokre składniki. Po dokładnym wymieszaniu, łączymy zawartość obu misek i dolewamy szklankę wody. Mieszamy do uzyskania konsystencji gęstej, ale lekko lejącej masy.
Wstawimy do piekarnika na około 30-35min.
Puree z dyni:
Najłatwiej dokładnie i głęboko ponakłuwać dynię i wstawić do piekarnika aż zmięknie (20 min w piekarniku) Usunąć pestki i łyżką 'odsunąć' miąższ. I voila.
Etykiety:
bezglutenowe
,
deser
,
dynia
,
energia
,
gluten free
,
halloween
,
śniadanie
,
targ śniadaniowy
niedziela, 13 października 2013
Festiwal ciast marchewkowych z lukrem wegańskim
Dzisiaj urządziłam w domu festiwal ciast marchewkowych.I nie krzywcie się wszyscy ci którym marchewka kojarzy się z traumą z przedszkola tylko bierzcie się do pieczenia. Przekonacie się jak pyszne i słodkie może być takie ciasteczko.
Zrobiłam dwa rodzaje. Jedno to wegańskie ciasto marchewkowo - daktylowe. Bardzo proste do zrobienia.
Potrzebne są:
1 szklanka daktyli bez pestek
2 szklanki startej marchwi
2 szklanki mąki
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
5 łyżek oleju
sól, kardamon i imbir (niekonieczne)
1 Przede wszystkim daktyle zalewamy wrzątkiem, a gdy zmiękną miksujemy.
2 Marchew startą na drobnej tarce (na grubej też jest ok) mieszamy z mąką, proszkiem do pieczenia, zmiksowanymi daktylami, cynamonem i ewentualnie szczyptą kardamonu i imbiru. Natomiast ja wolę dodać trochę soku z cytryny bo daktyle sprawiają, że ciasto jest naprawdę bardzo słodkie.
3 Masę umieszczamy w foremce, takiej 30x35 cm. Pieczemy około godziny w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza.
Drugie ciasto to wersja jeszcze bardziej wyrafinowana. Wersja, która ucieszy witarian wykluczających podgrzewanie jedzenia powyżej 40 stopni Celsjusza. Ciasto nie tylko bez cukru, jaj ale też bez mąki, oleju, proszku do pieczenia. Znalazłam ten przepis w mojej ulubionej książce pt. "Widelec zamiast noża" gdzie tytuł seksowne surowe ciasto marchewkowe wydał mi się bardzo obiecujący. Nie wszystkie składniki
z przepisu użyłam i co nieco zmieniłam. Dlatego zaznaczam, że jest to moja wersja tego witariańskiego deseru.
Przygotuj:
1 szklankę rodzynek (mogą też być daktyle)
2 marchewki, drobno starte
2 szklanki orzechów włoskich, drobno posiekane
1 łyżka pasty sezamowej tahini
szczypta cynamonu,wegański lukier kremowy
1 Namocz rodzynki w wodzie, aż zmiękną, a następnie opłucz i drobno posiekaj.
2 Przełóż do miski i dodaj marchew, orzechy włoskie i tahini.
3 Dokładnie wymieszaj i przełóż masę na niedużą blachę lub do płaskiego naczynia i przyciśnij mocno do dna.
4 Odstaw na godzinę do lodówki i udekoruj wegańskim lukrem.
Lukier wegański
1 szklanka orzechów nerkowców
sok z 1 cytryny
1/4 łyżeczki syropu klonowego
Zmiksuj nerkowce, sok z cytryny, syrop klonowy oraz odrobinę wody na gładką, kremową masę. Rozprowadź na cieście.
Zrobiłam dwa rodzaje. Jedno to wegańskie ciasto marchewkowo - daktylowe. Bardzo proste do zrobienia.
Potrzebne są:
1 szklanka daktyli bez pestek
2 szklanki startej marchwi
2 szklanki mąki
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
5 łyżek oleju
sól, kardamon i imbir (niekonieczne)
1 Przede wszystkim daktyle zalewamy wrzątkiem, a gdy zmiękną miksujemy.
2 Marchew startą na drobnej tarce (na grubej też jest ok) mieszamy z mąką, proszkiem do pieczenia, zmiksowanymi daktylami, cynamonem i ewentualnie szczyptą kardamonu i imbiru. Natomiast ja wolę dodać trochę soku z cytryny bo daktyle sprawiają, że ciasto jest naprawdę bardzo słodkie.
3 Masę umieszczamy w foremce, takiej 30x35 cm. Pieczemy około godziny w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza.
Drugie ciasto to wersja jeszcze bardziej wyrafinowana. Wersja, która ucieszy witarian wykluczających podgrzewanie jedzenia powyżej 40 stopni Celsjusza. Ciasto nie tylko bez cukru, jaj ale też bez mąki, oleju, proszku do pieczenia. Znalazłam ten przepis w mojej ulubionej książce pt. "Widelec zamiast noża" gdzie tytuł seksowne surowe ciasto marchewkowe wydał mi się bardzo obiecujący. Nie wszystkie składniki
z przepisu użyłam i co nieco zmieniłam. Dlatego zaznaczam, że jest to moja wersja tego witariańskiego deseru.
Przygotuj:
1 szklankę rodzynek (mogą też być daktyle)
2 marchewki, drobno starte
2 szklanki orzechów włoskich, drobno posiekane
1 łyżka pasty sezamowej tahini
szczypta cynamonu,wegański lukier kremowy
1 Namocz rodzynki w wodzie, aż zmiękną, a następnie opłucz i drobno posiekaj.
2 Przełóż do miski i dodaj marchew, orzechy włoskie i tahini.
3 Dokładnie wymieszaj i przełóż masę na niedużą blachę lub do płaskiego naczynia i przyciśnij mocno do dna.
4 Odstaw na godzinę do lodówki i udekoruj wegańskim lukrem.
Lukier wegański
1 szklanka orzechów nerkowców
sok z 1 cytryny
1/4 łyżeczki syropu klonowego
Zmiksuj nerkowce, sok z cytryny, syrop klonowy oraz odrobinę wody na gładką, kremową masę. Rozprowadź na cieście.
poniedziałek, 16 września 2013
Miłe Gesty-przepis na prawdziwą czekoladę
Za oknem pochmurno, nieprzyjemnie. W mediach podsycanie wzajemnej nienawiści. Wydaje się, że potrafimy tylko walczyć i dawać odpór wyimaginowanym wrogom.
Aż tu nagle dostaję wezwanie na pocztę, więc jadę w strugach jesiennego deszczu - mimo, że kalendarzowo i mentalnie powinno jeszcze być lato.
A na poczcie mała przesyłka z pudełeczkiem wypełnionym pachnącymi herbatkami i zieloną kawą. Do tego dołączony liścik od Agnieszki: podziękowania za zakwas który jej wysłałam i że piekła chleb już dwa razy i że pyszny i inne miłe słowa.
Od razu zrobiło się jaśniej i weselej na duszy. Może jednak nie jesteśmy wyłącznie narodem walczących fanatyków i to co widać w mediach to tylko obraz kreowany na potrzeby słupków oglądalności?
A może te drobne, przyjazne gesty wyzwalają pozytywną energię i sprawiają, że szerzy się ona wokół? Skoro mowa o dobrej energii – to dla mnie jej materialnym odzwierciedleniem jest prawdziwa czekolada. Gorzka, zrobiona wyłącznie ze zmielonych ziaren kakaowca i masła kakaowego. Taką czekoladę udało mi się kupić tylko raz w małym sklepiku we Włoszech. W zeszłym roku córki podarowały mi tabliczkę zrobioną własnoręcznie i od tej pory sama eksperymentuję z czekoladą w domu :)
Mimo, że nie jest słodka i nie przypomina smakiem tego, co spotykamy na sklepowych półkach to daje tyle radości i tak poprawia nastrój, że nie zamienię jej na żadną inną (no chyba, że będzie to włoska Primitivo czy inna czekolada 99%, ale te są u nas niemal niedostępne)
Prawdziwa czekolada:
4 części surowego kakao, 1 część masła kakaowego, dodatki wedle uznania.
Kakao i masło dokładnie ucieramy w kąpieli wodnej – szanujący się wytwórcy konszują kakao przez 72 godziny ale ja poświęcam na to kilka minut, a i tak efekt jest oszałamiający.
Po wymieszaniu dodajemy suszone owoce, orzechy lub skrawki suszonej papryczki chili – jeśli ktoś lubi. Nie używam cukru. Gdy chcę przełamać gorzkawy smak surowego kakao dodaję zmiksowane daktyle uprzednio namoczone przez kilka godzin w wodzie. Ciepłą masę wylewam do silikonowych foremek lub na folię czy woskowany papier i pozostawiam do wystygnięcia, Zanim masa zastygnie można, dla dekoracji, z wierzchu posypać jeszcze odrobinką dodatków. A potem cieszę się chwilami bezgrzesznej rozpusty – bo to przecież samo zdrowie i zero pustych kalorii. Czekoladę należy przechowywać w lodówce bo łatwo się rozpuszcza.
Aż tu nagle dostaję wezwanie na pocztę, więc jadę w strugach jesiennego deszczu - mimo, że kalendarzowo i mentalnie powinno jeszcze być lato.
A na poczcie mała przesyłka z pudełeczkiem wypełnionym pachnącymi herbatkami i zieloną kawą. Do tego dołączony liścik od Agnieszki: podziękowania za zakwas który jej wysłałam i że piekła chleb już dwa razy i że pyszny i inne miłe słowa.
Od razu zrobiło się jaśniej i weselej na duszy. Może jednak nie jesteśmy wyłącznie narodem walczących fanatyków i to co widać w mediach to tylko obraz kreowany na potrzeby słupków oglądalności?
A może te drobne, przyjazne gesty wyzwalają pozytywną energię i sprawiają, że szerzy się ona wokół? Skoro mowa o dobrej energii – to dla mnie jej materialnym odzwierciedleniem jest prawdziwa czekolada. Gorzka, zrobiona wyłącznie ze zmielonych ziaren kakaowca i masła kakaowego. Taką czekoladę udało mi się kupić tylko raz w małym sklepiku we Włoszech. W zeszłym roku córki podarowały mi tabliczkę zrobioną własnoręcznie i od tej pory sama eksperymentuję z czekoladą w domu :)
Mimo, że nie jest słodka i nie przypomina smakiem tego, co spotykamy na sklepowych półkach to daje tyle radości i tak poprawia nastrój, że nie zamienię jej na żadną inną (no chyba, że będzie to włoska Primitivo czy inna czekolada 99%, ale te są u nas niemal niedostępne)
Prawdziwa czekolada:
4 części surowego kakao, 1 część masła kakaowego, dodatki wedle uznania.
Kakao i masło dokładnie ucieramy w kąpieli wodnej – szanujący się wytwórcy konszują kakao przez 72 godziny ale ja poświęcam na to kilka minut, a i tak efekt jest oszałamiający.
Po wymieszaniu dodajemy suszone owoce, orzechy lub skrawki suszonej papryczki chili – jeśli ktoś lubi. Nie używam cukru. Gdy chcę przełamać gorzkawy smak surowego kakao dodaję zmiksowane daktyle uprzednio namoczone przez kilka godzin w wodzie. Ciepłą masę wylewam do silikonowych foremek lub na folię czy woskowany papier i pozostawiam do wystygnięcia, Zanim masa zastygnie można, dla dekoracji, z wierzchu posypać jeszcze odrobinką dodatków. A potem cieszę się chwilami bezgrzesznej rozpusty – bo to przecież samo zdrowie i zero pustych kalorii. Czekoladę należy przechowywać w lodówce bo łatwo się rozpuszcza.
Pieczone brzoskwinie z cynamonem, zupa z marchwi i imbiru oraz samoakceptacja po francusku :)
Rozmarzyłam się dzisiaj spoglądając w lusterko.
Moja starsza córka jest świadkową na ślubie swojej
przyjaciółki mieszkającej w Paryżu i to skłoniło mnie do rozmyślań nad paryżankami,
ich zadbanym wyglądem, stylem. Podobno dwudziestoparoletnie paryżanki
codziennie przyglądają się swojej skórze w powiększającym lusterku a
pięćdziesięcioletnie-nigdy! :) A francuska ikona szyku, słynna modelka Ines de La Fressange nie zwraca uwagi
na zmarszczki i po prostu odsuwa się krok dalej od lustra. I to mi się podoba. Ale
czy to jesienne klimaty czy coraz mniej słońca sprawia, że od lustra muszę
odsuwać się nie o jeden ale o kilka kroków?
Znalazłam parę „farmaceutyków kulinarnych”, z których można
komponować potrawy o właściwościach leczniczych i w ten sposób tworzyć
lekarstwa dla skóry, w zaciszu kuchennym.
Marchew ze swoją pomarańczową barwą za którą odpowiada
beta-karoten (roślinne źródło witaminy A) jest cudownym pokarmem dla skóry. Podobno
to właśnie beta-karoten reguluje ilość i szybkość wydzielania łoju, chroni
skórę przed promieniowaniem UV i dzięki niemu skóra zachowuje zdrowy wygląd
przez lata. I jeszcze pomaga łagodzić stany zapalne.
Seler oczyszcza i odtruwa organizm dzięki kumarynie
która pobudza układ limfatyczny. Ten filtruje tkanki, usuwa toksyny i inne
produkty przemiany materii ze skóry i przyspiesza procesy regeneracyjne.
Cebula dzięki zawartości siarki jest również
niezbędna dla zachowania pięknej skóry. Siarka wchodzi w skład białek, .które
nadają skórze odpowiednią strukturę .Poza tym cebula jest źródłem kwercetyny, takiego
flawonoidu, który ma silne właściwości przeciwzapalne i łagodzi
zaczerwienienia.
Na koniec imbir, który króluje wśród wszystkich
pokarmów mających właściwości przeciwzapalne. Pomaga w leczeniu wszystkich
stanów zapalnych w organizmie jak również w terapii problemów ze skórą. Dlatego
przy dolegliwościach skórnych, od egzemy, łuszczycy aż po trądzik powinno się
spożywać imbir.
Na weekendowy obiad była
zupa
z marchwi i imbiru:
Kilka marchewek, ziemniak, 2 łodygi selera, świeży imbir (ok.5cm), 2
ząbki czosnku, cebula i bulion warzywny.
1) Marchewki, ziemniak, seler, imbir, czosnek i cebulę posiekaj na kawałki,
2) Podsmaż imbir, czosnek, seler i cebulę ze szczyptą soli,
3) Dodaj kawałki warzyw oraz bulion i gotuj do
miękkości .Na koniec zmiksuj wszystko na gładką pomarańczową zupę.
A na deser...
Pieczone
brzoskwinie z cynamonem
Ułóż połówki brzoskwiń posypane cynamonem i skropione
odrobiną oleju w żaroodpornym naczyniu. Opiekaj, żeby lekko zmiękły ale nie
rozmiękły. I voila :)
A i na koniec ciekawostka. ”Paryżanka cieszy się z korzyści,
jakie niesie ze sobą wiek-teraz wie już na przykład, jak się zapakować w jedną
walizkę, a nie cztery”( w/g Ines de La Fressange)
Etykiety:
bezglutenowe
,
cynamon
,
deser
,
energia
,
gluten free
,
imbir
,
lunch
,
marchewki
,
obiad
,
przekąski
,
wegańskie
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)












